1
/
of
2
Timothy Stedman
D¿uga droga do domu
D¿uga droga do domu
Regular price
$7.25 USD
Regular price
Sale price
$7.25 USD
Shipping calculated at checkout.
Quantity
Couldn't load pickup availability
Nowa saga rodzinna Joanny Jax ¿ autorki bestsellerowego Dziedzictwa von Becków.
Burzliwe losy Antoniny Ta¿skiej ukazane na tle wa¿nych wydarze¿ w dziejach ¿wiata. Córka emigrantów z Polski zakochuje si¿ w narzeczonym siostry i zachodzi z nim w ci¿¿¿. Wybucha wielki skandal i m¿odzi musz¿ opu¿ci¿ rodzinne strony. Osiedlaj¿ si¿ na Kubie, ale szcz¿¿cie nie trwa d¿ugo. Emmanuel zdradza ¿on¿, wdaje si¿ w podejrzane interesy, a tymczasem ro¿nie w si¿¿ ruch oporu wobec dyktatora Batisty. Gdy sytuacja polityczna wymyka si¿ spod kontroli, postanawiaj¿ opu¿ci¿ wysp¿, ale tu¿ przed wyjazdem m¿¿ i synek Tosi znikaj¿ bez ¿ladu. Kobieta w¿¿cza si¿ w dzia¿alno¿¿ rewolucyjn¿ i nie ustaje w poszukiwaniach. Przez kolejnych trzydzie¿ci lat zmienia miejsca pobytu i swoj¿ to¿samo¿¿, by wreszcie osi¿¿¿ w Polsce. Pami¿tniki Antoniny, ukryte na strychu starego domu, splataj¿ jej losy z m¿od¿ rozwódk¿, która postanawia rozwik¿a¿ tajemnice jej rodziny¿
Tylko jedna my¿l mi towarzyszy¿a: ¿To si¿ musi kiedy¿ sko¿czy¿¿. Nie my¿la¿am o Marco ani nawet o synu i m¿¿u, tylko o tym, ¿eby przetrwa¿. Gdy zasypia¿am pod drzewem, mokra, zzi¿bni¿ta, i tuli¿am si¿ do pnia, marzy¿am o odrobinie ciep¿a z kominka albo o jasnym s¿o¿cu, które nagle pojawi si¿ w¿ród g¿stwiny i ogrzeje mnie. Gdy uda¿o si¿ rozpali¿ jaki¿ n¿dzny ogie¿, niemal tratowali¿my si¿, ¿eby go poczu¿. I gdy nieco wysycha¿am, gdy ju¿ robi¿o si¿ ciep¿o, odzywa¿ si¿ ¿o¿¿dek. Domaga¿ si¿ strawy, jakiejkolwiek. Je¿li uda¿o si¿ trafi¿ na jakich¿ oddanych rewolucji ludzi, jad¿am jak op¿tana, by potem zwija¿ si¿ z bólu, który rozwala¿ mi trzewia. Po takich aktach ob¿arstwa przychodzi¿ czas na dr¿cz¿c¿ biegunk¿. Odbiera¿a mi si¿y i w¿adz¿ w nogach. Ju¿ nie my¿la¿am o zimnie, g¿odzie i wilgoci, tylko o zrobieniu kolejnego kroku na bagnistej ¿cie¿ce. Szepta¿am s¿owa modlitwy ¿Ojcze nasz¿, ¿api¿c si¿ wszystkiego, co mog¿o doda¿ mi si¿y. Wszystkie problemy wydawa¿y si¿ niewa¿ne, bled¿y przy tej wycie¿czaj¿cej w¿drówce.
Której¿ nocy w¿o¿y¿am luf¿ karabinu do ust i ¿kaj¿c, dr¿¿cymi r¿kami szuka¿am spustu. I to nie strach mnie powstrzyma¿ ani przywi¿zanie do Marco, ale my¿l, ¿e mój synek gdzie¿ ¿yje i czeka na swoj¿ mam¿. To by¿a najpot¿¿niejsza si¿a, która pozwoli¿a mi prze¿y¿.
Burzliwe losy Antoniny Ta¿skiej ukazane na tle wa¿nych wydarze¿ w dziejach ¿wiata. Córka emigrantów z Polski zakochuje si¿ w narzeczonym siostry i zachodzi z nim w ci¿¿¿. Wybucha wielki skandal i m¿odzi musz¿ opu¿ci¿ rodzinne strony. Osiedlaj¿ si¿ na Kubie, ale szcz¿¿cie nie trwa d¿ugo. Emmanuel zdradza ¿on¿, wdaje si¿ w podejrzane interesy, a tymczasem ro¿nie w si¿¿ ruch oporu wobec dyktatora Batisty. Gdy sytuacja polityczna wymyka si¿ spod kontroli, postanawiaj¿ opu¿ci¿ wysp¿, ale tu¿ przed wyjazdem m¿¿ i synek Tosi znikaj¿ bez ¿ladu. Kobieta w¿¿cza si¿ w dzia¿alno¿¿ rewolucyjn¿ i nie ustaje w poszukiwaniach. Przez kolejnych trzydzie¿ci lat zmienia miejsca pobytu i swoj¿ to¿samo¿¿, by wreszcie osi¿¿¿ w Polsce. Pami¿tniki Antoniny, ukryte na strychu starego domu, splataj¿ jej losy z m¿od¿ rozwódk¿, która postanawia rozwik¿a¿ tajemnice jej rodziny¿
Tylko jedna my¿l mi towarzyszy¿a: ¿To si¿ musi kiedy¿ sko¿czy¿¿. Nie my¿la¿am o Marco ani nawet o synu i m¿¿u, tylko o tym, ¿eby przetrwa¿. Gdy zasypia¿am pod drzewem, mokra, zzi¿bni¿ta, i tuli¿am si¿ do pnia, marzy¿am o odrobinie ciep¿a z kominka albo o jasnym s¿o¿cu, które nagle pojawi si¿ w¿ród g¿stwiny i ogrzeje mnie. Gdy uda¿o si¿ rozpali¿ jaki¿ n¿dzny ogie¿, niemal tratowali¿my si¿, ¿eby go poczu¿. I gdy nieco wysycha¿am, gdy ju¿ robi¿o si¿ ciep¿o, odzywa¿ si¿ ¿o¿¿dek. Domaga¿ si¿ strawy, jakiejkolwiek. Je¿li uda¿o si¿ trafi¿ na jakich¿ oddanych rewolucji ludzi, jad¿am jak op¿tana, by potem zwija¿ si¿ z bólu, który rozwala¿ mi trzewia. Po takich aktach ob¿arstwa przychodzi¿ czas na dr¿cz¿c¿ biegunk¿. Odbiera¿a mi si¿y i w¿adz¿ w nogach. Ju¿ nie my¿la¿am o zimnie, g¿odzie i wilgoci, tylko o zrobieniu kolejnego kroku na bagnistej ¿cie¿ce. Szepta¿am s¿owa modlitwy ¿Ojcze nasz¿, ¿api¿c si¿ wszystkiego, co mog¿o doda¿ mi si¿y. Wszystkie problemy wydawa¿y si¿ niewa¿ne, bled¿y przy tej wycie¿czaj¿cej w¿drówce.
Której¿ nocy w¿o¿y¿am luf¿ karabinu do ust i ¿kaj¿c, dr¿¿cymi r¿kami szuka¿am spustu. I to nie strach mnie powstrzyma¿ ani przywi¿zanie do Marco, ale my¿l, ¿e mój synek gdzie¿ ¿yje i czeka na swoj¿ mam¿. To by¿a najpot¿¿niejsza si¿a, która pozwoli¿a mi prze¿y¿.
Share
